PODZIEL SIĘ

15Bownik – Bownik

Trzech warszawskich muzyków wydało swój debiutancki krążek Bownik. Chociaż jeśli chcielibyśmy być dokładni to należy wspomnieć o Control The Weather czyli poprzednim projekcie tego samego składu. O tyle o ile dokonania CTW nie odbiły się szerokim echem, to jestem przekonany, że Bownik ma na to zdecydowanie większe szanse, a otwierający album utwór „Behind The Corner” to jeden z najlepszych singli tego roku. Skoro jesteśmy przy trackliście to nie sposób nie zauważyć, że jest ona bardzo skrupulatnie zbudowana – znajdziecie na niej tylko 7 utworów, ale za to ani jednego wyraźnie słabszego momentu. Szlachetny minimalizm zawsze jest cenniejszy niż usilne „upychanie” jak największej ilości utworów, z której połowa jest asłuchalna – a to akurat częsty błąd debiutów polskich młodych zespołów. Płyta Bownika wyostrza zmysły i wzmaga apetyt na więcej, dołączam do grona fanów. ~M.Tomaszewski [POSŁUCHAJ]

 

14Mooryc – Wiped Out

To zdecydowanie jedno z bardziej zaskakujących metamorfoz roku 2016. Jeśli kojarzycie wcześniejsze materiały Mooryca (a było ich całkiem sporo) to pamiętacie zupełnie inne brzmienie – dużo syntezatorów i elektroniki momentami dość ciężkiej. Aż tu nagle pojawia się płyta „Wiped Out” na której wspomnianej elektroniki nie brakuje, jednak jest ona tylko delikatnym dodatkiem do stosunkowo czystej i ascetycznej formy, która w sferze instrumentalnej oparta jest głównie na brzmieniu gitary i ukulele! Bazując na liczbie wyświetleń chociażby na Spotify widać, że nadal najbardziej popularne są nagrania z krążków „All Those Moments” i „Roofs”, jednak trzeba pamiętać, że zostały one wydane ponad 3 lata temu, a nowa „twarz” Mooryca zdecydowanie jest brzmieniem któremu powinniśmy dać szansę. ~M.Tomaszewski [POSŁUCHAJ]

 

13Rebeka – Davos

W przypadku Rebeki z każdym kolejnym albumem widać postęp. Słychać rozwijający się warsztat produkcyjny, nowe sprzęty i instrumenty. „Davos” ma mnóstwo świetnych kompozycji, jednak trudno się oprzeć wrażeniu, że nie jest już tak piosenkowy jak „Hellada”. Po niej pozostał już tylko singlowy „Today”. To nie zarzut, a naturalny rozwój. Ponadto pośród całej elektronicznej otoczki wokół ich muzyki, starają się osiągnąć jak najbardziej analogowe brzmienie. Sporo kombinują, ale pozostają przy tym wciąż tą samą, urzekającą Rebeką. ~Ł.Sidorkiewicz [POSŁUCHAJ]

12Most – The Beginning

Zawsze ciężko jest umiejscowić w tego typu podsumowaniach wydawnictwo, które tak na prawdę jest w pewnym sensie składanką. Jednak w tym przypadku koncepcję projektu Most (sublabelu Prosto odpowiedzialnego za elektroniczne brzmienia) broni się tym, iż wszystkie utwory zostały stworzone z myślą o tym krążku. Doceniamy przede wszystkim bezkompromisowość w doborze producentów. Nie jest to album, który ma zaspokoić Wasze potrzeby ale coś co ma pokazać, że da się inaczej. Na krążku znajdziecie 11 kompozycji od polskich producentów – tych bardziej znanych jak Klaves czy Hatti Vatti, po tych którzy po odsłuchu „The Beginning” mają pozostać na Waszych playlistach na dłużej. O tym, że label Most nie jest dziełem przypadku świadczy to, że w naszym zestawieniu na wyższej lokacie znajdzie się jeszcze jedno wydawnictwo z ich wytwórni (nie zdradzimy, doczytajcie do końca:)). Szanujemy takie inicjatywy, im lepszy dostęp do dobrej muzyki dla przeciętnego obywatela, tym lepiej. ~M.Tomaszewski [POSŁUCHAJ]

11Buslav – Buslav

W świecie rasowej elektroniki i gitarowych sznytów mało kto by pomyślał, że można zrobić album piosenkowy, melodyjny, wręcz balladowy. Rozwijające się w stronę patetycznych, emocjonalnych hymnów piosenki już dawno odeszły do lamusa. Buslav na swoim albumie pokazał, że to jednak nie ślepa uliczka. Po długim czasie grywania w projektach innych artystów przyszła pora na własne wydawnictwo. Momentami pulsujące i przebojowe jak singlowy „Searching for You”, z drugiej strony rozczulające i melancholijne „Eternity”. W końcu odważne, polskojęzyczne „Świt” oraz „Tysiąc”. Buslav sprawdza się w każdej sytuacji, a nauczony na błędach innych dopracowuje swoje własne dzieło do perfekcji. Wpadający z łatwością w ucho, a zarazem niebanalny – taki właśnie jest krążek „Buslav”. ~Ł.Sidorkiewicz [POSŁUCHAJ]

10EABS – Puzzle Mixtape

„Puzzle Mixtape” to bardzo sentymentalna podróż do czasów regularnych gigów ze specjalnie zapraszanymi i wyjątkowymi gośćmi w nieistniejącym już klubie Puzzle we Wrocławiu. To w jaki sposób cała inicjatywa Electro-Acoustic Beat Sesions ewaluowała i się rozwijała widać idealnie teraz – niektóre koncerty zaczęto powtarzać, a pod sceną przed muzykami EABS zamiast 100 osób w Puzzlach jest chociażby pełna sala teatralna Impartu. Mimo tego, że materiał z „Puzzle Mixtape” nie był tworzony z myślą o wydawnictwie i nie są to nagrania studyjne tylko zarejestrowane live’y, to trudno nie wyróżnić tracklisty na której znajdziemy genialne instrumentalne aranżacje i gości takich jak Jeru The Damaja, MED, czy Paulina Przybysz. Smaku dodaje też fakt, że w wersji fizycznej ten materiał został wydany tylko na kasecie magnetofonowej. Ponoć wielkimi krokami zbliża się studyjny materiał EABS, czekamy zatem z niecierpliwością. ~M.Tomaszewski [POSŁUCHAJ]

9Kroki – Stairs

Jak stworzyć jeden z najciekawszych krążków roku, działając przy tym na odległość? Odpowiedź znają Kroki, dla których zdalny tryb pracy to chleb powszedni. To wypadkowa charakterów, które często mają wiele totalnie odmiennych rzeczy i wartości do przekazania. Można by stwierdzić, że to kontynuacja pracy nad połamanymi, elektronicznymi dźwiękami Szatta, które znamy z „Bloom” i „Future Voices”. Jednak to również zderzenie z Jaqiem Mernerem, który konsekwentnie szlifuje swój warsztat dostarczając ciekawą barwę wokalną do projektu. Paweł z kolei dorzucił swoje doświadczenie z poprzednich składów, dzięki czemu powstał projekt wyjątkowy. Projekt, który od samego początku zyskał spore grono fanów. Ich koncerty z kolei są niezwykłym wydarzeniem, mocno analogowym, live bandowym z ogromną mocą. I choć „Stairs” jest mini albumem, to Kroki wyraźnie nim zaznaczyły swoją pozycję na polskiej scenie. ~Ł.Sidorkiewicz [POSŁUCHAJ]

8Brodka – Clashes

Brodka sama wyznaczyła sobie bardzo wysoko umiejscowioną poprzeczkę i nadal nie jestem do końca pewien czy udało jej się ją przeskoczyć. Dużo było mówione o zapowiadającej się wielkiej europejskiej karierze, o zrobieniu z Brodki naszego najlepszego polskiego towaru eksportowego. To sprawiło, że oczekiwania od „Clashes” były ogromne. Dostaliśmy album, którego nikt się nie spodziewał, zdecydowanie inny niż rytmiczna i skoczna „Granda”. Melancholia i niepewność to najczęściej towarzyszące mi emocje podczas odsłuchu, w czym niewątpliwie pomaga lekko zaszumione brzmienie lat 70-tych. Z resztą sama Brodka w jednym z wywiadów przyznała, że zaczynała od śpiewania o ślubach, a teraz śpiewa o pogrzebach. Mimo pierwotnego mikrozawodu, po kolejnych odsłuchach płyta coraz bardziej mnie do siebie przekonywała i to świadczy o jej ukrytej mocy. Jednak wracając do „poprzeczki” wspomnianej w pierwszym zdaniu – jej przeskoczenie Brodka musi chyba odłożyć przynajmniej na kolejny rok. ~M.Tomaszewski [POSŁUCHAJ]

7We Draw A – Ghosts

Z gatunkiem muzyki, którą grają We Draw A zawsze mam problem, bo niewielu artystów potrafi go rozszerzyć do formy longplaya. Epki zdają się być na pierwszy rzut oka bardziej przystępną formą, bo przecież nie mamy tu jako takich singli tylko koncept budowany na kilku utworach. Na szczęście panowie potrafili znaleźć złoty środek i mimo tego, że czasowo krążek „Ghosts” nie różni się niczym od każdego innego LP, to mam wrażenie jakbym słuchał EP. W tym akurat przypadku to zdecydowanie nie jest zarzut, a dowód na to jak szybko nowa płyta WDA potrafi porwać i wprowadzić w swoją lekko rozmytą przestrzeń. Dzieje się tak, gdyż po zaledwie minutowym wstępie lądujemy w najlepszym momencie tego albumu, czyli przy utworach „Tommorow” i „Tilia”. Kolejne kawałki podtrzymują poziom emocji, które maja szansę eksplodować przy 9-minutowym utworze „Aurora”. Mam nieodparte wrażenie, że ten krążek jest idealnie złożonym dj-setem i właśnie ten „ład i porządek” na trackliście sprawia, że „Ghosts” jest jeszcze lepsze niż debiutanckie LP „Moments”. ~M.Tomaszewski [POSŁUCHAJ]

6Sorry Boys – Roma

Można mówić, że Sorry Boys nigdy nie zbliżą się do perfekcji i oryginalności „Hard Working Classes” a zmierzają w stronę, która pozwoli im zarabiać muzyką. To nie jest do końca prawdą, bo długo musieli się uczyć tworzenia kompozycji w języku polskim. A przebojowość ich singli jest coraz większa. Z drugiej strony nie zmieniła ich popularność kolejnych krążków, bo podobnie na „Romie” słuchanie kolejnych utworów to niebywała przyjemność. Szczególnie, że tutaj niemal połowa utworów jest w języku polskim. W tym „Wracam”, które jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych singli minionego roku. ~Ł.Sidorkiewicz [POSŁUCHAJ]

5Niechęć – Niechęć

Albumy jazzowe, które wdzierają się w zestawienia najlepszych krążków roku nie są zbyt częste. Na pierwszy rzut ucha mogą nie do końca pasować do zestawień. W przypadku Niechęci jest jednak nieco inaczej. Kompozycje są na tyle porywające i intrygujące, że przeciętny zjadacz chleba może pochłonąć ten krążek w mgnieniu oka. Ale zdecydowanym atutem Niechęci jest dar budowania napięcia i opowiadania historii poprzez muzykę. Na dodatek okazuje się, że nowym album dorównuje „Śmierci w miękkim Futerku”, które zostało docenione przez branżę. I w tym przypadku szalenie cieszy fakt, że historia lubi się powtarzać. ~Ł.Sidorkiewicz [POSŁUCHAJ]

4SONAR – Pętle

To wciąż projekt, którego obecność koncertowa na różnych większych wydarzeniach jest wisienką na torcie. Rozpoczęli od EPki „Vaga”, która wyznaczyła jasno kierunek, w którym podąża projekt. Przyszedł następnie czas na długogrający krążek, który oprócz znanych już z EP utworów, dorzucił sporą garść całkiem nowych dźwięków. Z jednej strony to przedłużenie muzycznych wariacji Łukasza Stachurko, z drugiej strony to świetne teksty Mateusza Holaka, który zaznacza swoją obecność w tak wielu projektach muzycznych, że można by czekać na zmęczenie materiału. Ale na to się nie zanosi! Na płycie ponadto u boku charakterystycznego wokalu Leny Osińskiej pojawiają się również Ten Typ Mes, Otsochodzi, Ras i ponownie Holak. Zdecydowanie ważny projekt, który oprócz ciekawych dźwięków proponuje niebanalne utwory i zaskakujące, koncertowe aranżacje. Zasłużone miejsce w zestawieniu najlepszych krążków. ~Ł.Sidorkiewicz [POSŁUCHAJ]

3Ten Typ Mes – AŁA.

„Hmmm, tyle tych pytań słyszałem jak w talk show, show kiedy te prawko zrobisz Mesie, Mesieee?” – o tym mówił Mes w utworze „Pierwszy Raz” Leha ponad rok temu. No właśnie, sporo się od tamtego czasu zmieniło. Z mercedesem, prawem jazdy i bez dresu nagrał swój dziesiąty album „AŁA”. Po raz kolejny mocno różniący się od poprzedników, idący na przekór zatwardziałym rap-wyznawcom i wytyczający nową ścieżkę opatrzoną hasłem „można inaczej”. Już po pierwszym singlu „Nieiskotne” z Izą Lach do przewidzenia była wzmożona aktywność grupy ludzi narzekających, że „no Kandydaci na Szaleńców to to nie są”, ewentualnie „to już nie jest hip hop”. Mes zrobił to czym charakteryzuje się już od dłuższego czasu – świadomie eksperymentuje. Kluczowym zdaniem w całej dyskusji na temat wartości artystycznej płyty „AŁA” są słowa rapera wypowiedziane w audycji u Numer Raza – „Płyta ma 17 różnych utworów. Wybierz dziesięć, usuń siedem i złóż swój własny album” – i faktycznie od numeru z Dawidem Podsiadło, przez „Pokaż mi dom” (dla mnie nr 1), z przystankiem na balladę „Jak nikt”, aż po bigbandowe „Zawsze mogę liczyć na” podróż wydaje się być bardzo zagadkowa. I właśnie ta różnorodność połączona z nienagannym warsztatem i świetnym storytellingiem Mesa jest największą zaletą tego krążka. ~M.Tomaszewski [POSŁUCHAJ]

2Coldair – The Provider

Polskie wydawnictwa bardzo rzadko pojawiają się na Pitchforku, a jeszcze rzadziej są oceniane tak wysoko jak „The Provider” (ocena 7.0). Już sam ten fakt powinien świadczyć o bardzo wysokim poziomie solowej odsłony Tobiasza Bilińskiego aka Coldair. Cały ten proces był zapewne związany z tym, iż ten krążek rozpoczął współpracę muzyka z legendarną amerykańską wytwórnią Sub Pop. Co ciekawe wiele osób twierdzi, że Biliński ma w swoim dorobku albumy lepsze kompozytorsko, jednak dopiero teraz udało mu się trafić w popularny synthpopowy nurt, dzięki czemu ma większą szansę na przebicie. Można się z taką opinią zgodzić lub nie – pytanie brzmi do kogo Coldair się przebije? Nie da się oprzeć wrażeniu, że totalnie świadomie postanowił przeskoczyć polski rynek i skierować swoje siły na sceny zagraniczne. Chwała za to, że udaje mu się ten cel realizować, ma to jednak swoje odbicie w polskiej rzeczywistości, gdzie bardzo rzadko pojawia się w podsumowaniach roku. A za przełamywanie muzycznych konwenansów, nieszablonowe brzmienie i stworzenie tego wszystkiego siłą jednej głowy zdecydowanie powinien w nich być. ~M.Tomaszewski [POSŁUCHAJ]

1Duit – Now I’m Here

Czy ktokolwiek jeszcze rok temu spodziewał się, że płyta Duita będzie jednym z najlepszych krążków 2016 roku? Osoby, które niezbyt wnikliwie śledziły poczynania tego producenta muzycznego z pewnością zetknęły się z nim przy okazji składanek Heartbreaks & Promises. Ale pokazywały one nieco odmienny styl i kierunek, w którym mógł podążać Duit. Bliżej nagraniom było do komercyjnego potencjału dużych rozgłośni radiowych stawiających na krzykliwe dźwięki z „mało-subtelnym” dropem. A on zaskoczył niemal wszystkich. Po pierwsze genialnym singlem z Jesse Boykinsem III. To pięknie rozwijająca kompozycja, nieco patetyczna, z urzekającym wokalem i robiącym wrażenie teledyskiem. Po drugie – ciekawe wydawnictwo, haftowane, różnokolorowe. Po trzecie – w końcu samą zawartością. Tutaj nie można powstydzić się którejkolwiek z piosenek. Każda następna dorównuje poprzedniej, a kolejni goście zaskakują idealnym wpasowaniem wokali w utwory. Porywający Pasts, niesamowita Prus, przebojowy Govales… Do tego znane już z naszej rodzimej sceny głosy Rosalie, Vito i Dawida Podsiadło. W każdym przypadku (poza ostatnim) znane nazwiska nie determinują sukcesu krążka, bo Duit wyszukał je starannie w najgłębszych zakamarkach świata (sieci). Piękne i poruszające wydawnictwo, wyzwalające emocje. A to najważniejsze – aby słuchając krążka mieć jakiekolwiek przemyślenia. Zasłużone pierwsze miejsce dla „Now I’m Here” od Duita. ~Ł.Sidorkiewicz [POSŁUCHAJ]